Luty w świetlicy
Czasem będąc akurat w świetlicy nasi młodsi uczniowie odkrywają życiowe prawdy. Usłyszymy pełne powagi: „proszę pani, a moja siostra nigdy mnie nie dogoni” (chodzi o wiek) lub podśmiechiwanie: „to pani waży jak trzy razy ja” (a tabliczki mnożenia jeszcze nie było), „a kiedy będzie znów wirus?” (nie, nie jest to pytanie o panującą grypę lecz o rozczarowujący Świetliczaki brak płynu dezynfekującego w świetlicowym dozowniku – pozostałość po pandemii), itp. Poza skarbnicą dziecięcych myśli i spostrzeżeń, luty otoczył nas śniegiem, karnawałowymi barwami, pozwolił wyciągnąć z szaf kolejne gry i puzzle, a nawet sięgnąć po prawie zapomniane pierścionki z koralików, zabawy kulami duńskimi i Myszkę Miki, która gra w guziki. Nie dziwi też fakt, że Świetliczaki znów coś projektują - tym razem będzie kwiatowo (Dzień Ukrainy) i kosmicznie (Drzwi Otwarte SP19).